Po raz piąty w tym sezonie po dwóch stronach siatki stanęli siatkarze dwóch włoskich szkoleniowców. Trzy z tych spotkań wygrali bełchatowianie, gdańszczanie zaledwie raz. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że to PGE Skra była faworytem do wygrania tego zaległego starcia. Gdańszczanie mieli za sobą dość trudny okres - w ciągu kilku dni przyszło im rozegrać sporo pojedynków. I choć statystyki niemal jednogłośnie wskazują, że to Trefl zagrał lepsze spotkanie, wydaje się, że o wygranej bełchatowian zadecydowały "niuanse" - chłodna głowa w końcówkach setów, doświadczenie, a także przygotowanie fizyczne. Z pewnością dużą rolę w przypadku gospodarzy odgrywa maraton, który właśnie trwa i do jego zakończenia pozostał już tylko jeden, arcyważny mecz z Zenitem Kazań.
[PlusLiga]»