Piłkarze Śląska byli tylko tłem dla zespołu z Dortmundu. Skupiali się głównie na zabezpieczaniu własnej bramki i przeszkadzaniu Borussii w grze. Było to szczególnie widoczne w II połowie. W pierwszych minutach meczu wrocławianie przeprowadzili groźną akcję, ale w odpowiedzi stracili pierwszą bramkę. To trochę podcięło im skrzydła. W 20. minucie dobił ich Immobile, którego sprowadzono z Włoch jako następcę Roberta Lewandowskiego. Po jego strzale było już 0:2.
[Sparingi]»