PlusLiga | 2010-03-08 00:20:10 | Nadesłał: Sylwia Kuś | Źrodlo: inf. własna
- Szkoda punktów, ale tragedii żadnej nie ma - mówi w kontekście ostatniej, sobotniej porażki swojego zespołu z drużyną Jastrzębskiego Węgla, dowodzący częstochowskim AZSem, Grzegorz Wagner.
Nie udało się częstochowskim akademikom pokonać w sobotę siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. To już druga w tym sezonie porażka AZSu z ekipą Roberta Santilliego. Jak zapewnia trener Wagner, mimo przegranej, cieszyć może fakt, że jego podopieczni nawiązali z rywalem walkę. - Wiadomo - zawsze chcemy wygrywać i z jednej strony nie można być zadowolonym z tego przegranego meczu, z drugiej strony - w sytuacji kadrowej w jakiej się znaleźliśmy, myślę, że nie wyglądało to wcale najgorzej. - twierdzi szkoleniowiec częstochowian - Fragmentami prezentowaliśmy się naprawdę dobrze, a grało przecież czterech zawodników z ławki. Mimo tego faktu, poza pierwszym setem, graliśmy z Jastrzębiem jak równy z równym. Z Jastrzębiem, które wystąpiło przecież w swoim najmocniejszym składzie. Oczywiście, że szkoda punktów, ale tragedii żadnej nie ma. - mówi bez owijania w bawełnę trener akademików.
Wśród zawodników Częstochowy, którzy zjawili się na Szerokiej na mecz z Jastrzębiem zabrakło podstawowego atakującego AZSu - Bartosza Janeczka oraz środkowego akademików - Łukasza Wiśniewskiego. Niestety - nie byli to jedyni zawodnicy, z których pomocy nie mógł skorzystać tego dnia Grzegorz Wagner - z trybun spotkanie oglądał Fabian Drzyzga, a z kwadratu dla rezerwowych - Toni Kankaanpaa i Wojciech Gradowski. - Myślę, że nawet gdyby w meczu tym wystąpili nasi podstawowi zawodnicy, wynik byłby podobny - uważa Wagner - Jastrzębie naprawdę mocno, bardzo mocno zagrywało i w sumie trudno mieć do moich zawodników pretensje o przyjęcie. Pamiętajmy też o hali, która jest wyjątkowo mała i nie gra się na niej łatwo. Na pewno, to co pozytywne w tym w meczu to, że po tak wysoko przegranej pierwszej partii, z czasem powróciliśmy do swojej do gry - podkreśla szkoleniowiec AZSu.
Już wkrótce, a konkretnie mówiąc czternastego marca, częstochowian czekać będzie pojedynek z kolejnym wyżej notowanym od siebie rywalem. Tym razem będzie nim Zaksa Kędzierzyn-Koźle, czyli dawny Mostostal. Czy wobec powyższego, hala Polonia będzie świadkiem kolejnej "świętej wojny"? - Na pewno większość kibiców dobrze pamięta wszystkie te tzw. "święte wojny", ale były to starcia jeszcze między AZSem a Mostostalem, teraz ta drużyna funkcjonuje już jako Zaksa i choć jakieś zatargi z przeszłości być może zostały, to moim zdaniem - "święta wojna" to zbyt wielkie słowa. My po prostu wyjdziemy i będziemy walczyć, choć nie zamierzam ukrywać jednak, że i ja, i moja drużyna oczywiście bardzo chcielibyśmy to spotkanie wygrać, no ale jak będzie i czy nam się uda, tego naprawdę nie wiem. To co mogę powiedzieć to jedynie, że każdy wynik będzie w tym meczu możliwy. - kończy nieco tajemniczo Grzegorz Wagner.
* Rozmawiała i opracowała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.