Challenge Cup | 2009-02-19 09:40:11 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: plusliga.pl
- Nie wiem co się dzieje z naszym zespołem - rzucił po meczu rozczarowany Alberto Cisolla. Naszpikowany gwiazdami Sisley Treviso uległ na własnym terenie Jastrzębskiemu Węglowi 1:3 (24:26, 25:19, 22:25, 19:25) i przegrał rywalizację o Final Four pucharu Challenge.
- Jedyne, co mogę i chcę powiedzieć, to pogratulować Jastrzębskiemu Węglowi postawy w spotkaniu rewanżowym i awansu do Final Four. My przegraliśmy już drugi z trzech celów tego sezonu, gramy źle i trudno znaleźć tego przyczyny - mówił dalej jeden z najlepszych graczy włoskiej drużyny, przyznając że jastrzębianie rzetelnie odrobili lekcje z pierwszego spotkania.
Jastrzębski Węgiel, przystępując do pojedynku z Grzegorzem Łomaczem, Igorem Yudinem i Patrykiem Czarnowskim w składzie, poszedł va bank. - Nie mieliśmy nic do stracenia i musieliśmy czymś zaryzykować. To był dobry wybór, jesteśmy szczęśliwi - odetchnął drugi szkoleniowiec Jastrzębia Leszek Dejewski. Igor Yudin, który zdaniem Alberto Cisolli był, obok Grzegorza Łomacza kluczem do zwycięstwa jastrzębian podkreślił z kolei, że decyzja Roberto Santillego o dokonaniu diametralnych zmian w tak ważnym meczu była niezwykle odważna i za to należy mu się szacunek. - Właściwie w jednej chwili musiał zmienić mentalność zespołu, stworzyć ją na nowo. To wymaga odwagi. Mam nadzieję, że odwdzięczyliśmy się mu za to zaufanie.
- Ostatnie dwa lata to pasmo niepowodzeń Sisleya. Niby normalnie ćwiczymy, mocno trenujemy, mamy świetny skład, a jednak coś jest nie tak. Puchar Challenge był dla nas bardzo ważny, bo chcieliśmy wygrać w tym sezonie cokolwiek, żeby podnieść swoje morale. Widać jednak, nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Trzymam kciuki za Jastrzębski Węgiel w Final Four - podsumował Alberto Cisolla.
- Wreszcie udowodniliśmy, że nasz zespół liczy dwunastu zawodników, nie sześciu i mam nadzieję, że to dobry początek dłuższego pasma sukcesów - cieszył się jeden z głównych bohaterów spotkania Igor Yudin dodając, że warto było tak długo czekać na swoją szansę.
- Lepszego debiutu w szóstce chyba nie mogłem sobie wymarzyć. Wygraliśmy we Włoszech ze słynnym Sisleyem i jesteśmy w Final Four Challenge Cup - dorzucił, tonąc w objęciach kolegów Grzegorz Łomacz.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.