Reprezentacja | 2010-09-05 22:56:45 | Nadesłał: Sylwia Kuś | Źrodlo: inf. własna
- Ostatnio każdy z zespołów, z którym przyszło nam walczyć, był trudnym rywalem. Generalnie, nie ma teraz w piłce łatwych przeciwników, ale myślę, że jesteśmy w stanie powalczyć o dobry rezultat - mówi Jakub Błaszczykowski przed meczem z Australią. Czy popularny "Błaszczu" wystąpi we wtorek w składzie biało-czerwonych, na razie wciąż nie wiadomo.
Sobotni mecz z Ukrainą nie należał dla Błaszczykowskiego do najszczęśliwszych. W pojedynku tym 24-letni pomocnik, doznał drobnego urazu. Zważywszy, że kolejne spotkanie Polaków czeka ich już we wtorek, występ Jakuba Błaszczykowskiego, na chwilę obecną stoi pod znakiem zapytania. - Jeżeli będzie mi dane, że będę mógł zagrać, to będę rzecz jasna bardzo szczęśliwy z tego faktu - podkreśla Jakub - Cieszę się, że mogę wrócić na - można powiedzieć, "stare śmieci" i zagrać przed swoją publicznością, bo jakby nie było - stąd właściwie wyszedłem na "szerokie wody". Będzie to na pewno dla mnie ważny mecz. Spodziewam się, że kibice dadzą mi odczuć, że pamiętają mnie, a ja oczywiście postaram się ich sobą nie rozczarować - dodaje były piłkarz Wisły Kraków.
Przypomnijmy - w pojedynku Polaków z Ukraińcami, Błaszczykowski uderzony został w kolano. Jakie są szanse, że zawodnik zagra we wtorkowym starciu z Australią? - Myślę, że na dzień dzisiejszy szanse to takie 50/50 - mówi reprezentant Polski - Wszystko może się zmienić z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Może się okazać, że gram, bądź, że nie gram. Choć chęć występu przed znajomą widownią jest u Jakuba ogromna, zawodnik nie ukrywa, że przy podejmowaniu decyzji, czy wystąpić przeciwko Australii, kierować się będzie przede wszystkim własnym zdrowiem. - Charakter, mam jaki mam, staram się nie odpuszczać, ale jeśli będę wiedział, że jest jakieś ryzyko groźniejszej kontuzji to raczej nie będę podejmował tego ryzyka.
Błaszczykowski powraca jeszcze do teoretycznie wygranego, a ostatecznie zremisowanego jedynie spotkania z Ukrainą. - Tego typu mecze, które remisujesz, lub przegrywasz w ostatnich minutach bolą podwójnie. Przykro tym bardziej, że mieliśmy w tym meczu z Ukraińcami naprawdę dużą przewagę, a poza tym sytuacji, takich stuprocentowych, bądź nawet dwustu było bardzo dużo - przypomina zmarnowane akcje - Cóż, taki jest football. Mecz trwa nie 90 minut, a 90 minut plus dodatkowy czas gry. Trzeba być do końca skoncentrowanym. Wczoraj wystarczył moment nieuwagi, zawahania i drużyna przeciwna wykorzystała to i zremisowaliśmy 1:1. Nie był to akurat mecz o punkty, ale jeśli byłby to... mógłby nam się ten remis odbijać czkawką - kończy Jakub.
* Autorką tekstu jest Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.